Mieszkam w ciele

To nim oddycham, poruszam się, czuję i doświadczam życia. Przez ciało spotykam świat. Dbam o nie, aby było mi w nim miękko, wygodnie i bezpiecznie. Traktuję je z życzliwością, bo chcę mieć z nim dobrą relację. Chcę, aby było mi w nim po prostu dobrze.

Nie zawsze tak było.

Bywało, że złościłem się na jego sztywność i zamrożenie. Obwiniałem je za ból. Im więcej było w tym napięcia i pretensji, tym bardziej ciało się kurczyło i zaciskało.

Dziś wiem, że tak działają traumy.

Gdy doświadczenia są zbyt intensywne — gdy dzieje się za dużo i za szybko, by układ nerwowy mógł to przetworzyć — ciało traci elastyczność, poczucie spójności i dostęp do witalności. Zatrzymuje się w przeszłości, a bycie tu i teraz staje się trudniejsze. Życie zaczyna być odczuwane tylko częściowo.

Z czasem relacja z ciałem zaczęła prowadzić mnie dalej.

Kiedy wybierałem drogę fizjoterapeuty, nie wiedziałem jeszcze, że równolegle rozpoczynam proces szukania pomocy także dla siebie. Uczyłem się anatomii i fizjologii, pracowałem przez kilka lat z pacjentami w szpitalu i przychodniach. Poznawałem ciało od strony struktur, funkcji i mechaniki.

A jednak czegoś w tym obrazie brakowało.

Czułem, że samo rozumienie tkanek, mięśni i układów nie wystarcza. Że człowiek to nie tylko ciało, które trzeba „naprawić”, ale całość — z emocjami, historią i doświadczeniami zapisanymi głęboko w układzie nerwowym. Coraz wyraźniej widziałem, jak to, co przeżyte, wpływa na sposób bycia w ciele.

Przełomem na tej drodze było dla mnie spotkanie z Rebirthingiem i polinezyjskim masażem Ma-Uri. Praca z oddechem otworzyła dostęp do wczesnych wspomnień, a czujący, uważny dotyk masażu pozwolił uwalniać emocje, które przez długi czas pozostawały zamrożone. Wraz z nimi wracało głębsze czucie ciała i dostęp do żywotności.

Zafascynowany transformującą mocą oddechu i dotyku, zacząłem pogłębiać tę ścieżkę — nie tylko dla siebie, ale także po to, by móc dzielić się nią z innymi. Więcej informacji znajdziesz na stronie rebirthing.

Precyzyjne i bezpieczne narzędzia do pracy z traumą oraz jej skutkami znalazłem w Biodynamicznej Terapii Czaszkowo-Krzyżowej oraz Somatic Experiencing. To podejścia oparte na uważności, szacunku dla granic i pracy w tempie, które jest możliwe dla danego organizmu — bez presji i bez forsowania procesów.

Biodynamiczna Terapia Czaszkowo-Krzyżowa wspiera głęboki stan relaksu i równowagi przez pracę z rytmami ciała, tkankami i płynami. Somatic Experiencing pomaga rozpoznawać i łagodnie oraz stopniowo uwalniać reakcje stresowe zapisane w ciele. Połączenie tych podejść sprzyja stabilizacji autonomicznego układu nerwowego oraz budowaniu poczucia bezpieczeństwa we własnym ciele.

Biodynamiczna Terapia Czaszkowo-Krzyżowa oraz Somatic Experiencing są sercem mojej pracy. To w nich integruję całe swoje dotychczasowe doświadczenie — wiedzę medyczną, pracę z oddechem i dotykiem oraz osobistą ścieżkę rozumienia ciała i układu nerwowego.

Towarzyszę ludziom w bezpiecznym powrocie do kontaktu z własnym ciałem, do odczuwania siebie, swoich granic i wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa.

Przewijanie do góry
Ciało moim domem
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.